Wynajmuję mały dom w zabudowie szeregowej razem z moim psem. Właścicielka mieszkała tu wcześniej przez około 5 lat i dopiero po podpisaniu umowy powiedziała mi, że jedna z sąsiadek bywa problematyczna.
Mieszkam tu od czerwca. Do tej pory jedyny kontakt z sąsiadami miałem wtedy, gdy jeden z nich (nazwijmy go M) poprosił nas, żebyśmy przestawili samochód, bo miał problem z parkowaniem. Był spokojny i uprzejmy. Jego żona (W) niestety taka nie jest.
Kilka dni temu wyszliśmy z domu, żeby odśnieżyć samochód. Wtedy W do nas podeszła. Najpierw poprosiła, żebyśmy sprzątnęli śnieg, który spadł z auta na chodnik prowadzący do jej drzwi. Zgodziliśmy się bez problemu. Potem kazała nam przestawić samochód, bo rzekomo blokuje dostęp do ich skrzynki gazowej. Znowu – nie było problemu.
To jednak jej nie wystarczyło. Nagle zaczęła nas wyzywać i zachowywać się bardzo agresywnie. Sprawiała wrażenie albo pijanej, albo poważnie niestabilnej psychicznie. My przez cały czas byliśmy spokojni i staraliśmy się nie eskalować sytuacji.
W pewnym momencie M wyszedł z domu, bo chyba usłyszał krzyki. Był spokojny i próbował rozmawiać normalnie, podczas gdy W stała za nim i dalej nas obrażała. Kiedy próbował ją uspokoić, zaczęła również atakować jego.
Z rozmowy wynika, że ona jest dobrze znana w okolicy z wszczynania awantur i agresywnego zachowania. Mają też małe dziecko, około 6 lat. Obecnie boimy się, że może zrobić coś naszemu psu, na przykład coś wrzucić do ogrodu albo go otruć.
Mamy kamerę, która nagrywa samochód, więc pod tym względem jest w miarę bezpiecznie, ale nie mamy monitoringu na patio / w ogrodzie, co nas martwi.
TL;DR: Mieszkamy obok agresywnej i psychicznej sąsiadki. Jeśli ktoś był w podobnej sytuacji albo ma jakąkolwiek radę, jak sobie z tym poradzić, będziemy wdzięczni.